O diecie, postanowieniach i „przekliku”

Często wydaje nam się, że wystarczy schudnąć, wyćwiczyć, zacząć biegać, chodzić na masaże, nauczyć się gotować, medytować, tańczyć, by zmieniło się nasze życie. I tak i nie. Tak, dlatego, że zarówno ruch, czyli szeroko pojęte ćwiczenia fizyczne jak i dbałość o dietę w sposób niezwykle znaczący pomagają w utrzymaniu nie tylko zdrowia fizycznego, ale i trzymać w cuglach psychikę, emocje i wszelkie ewentualne rozdrażnienia.

Problem powstaje po pierwszym zachłyśnięciu się swoim pomysłem, postanowieniem, czy nową metodą. Tak to już niestety w życiu jest, że to, co zaczyna być codzienne, to powszednieje. Najlepszym przykładem jest miłość, rozpoczynanie nowego związku. Cudowne jest uczucie tych panoszących się motyli w brzuchu, co jednak dzieje się, gdy obiekt naszych uczuć wprowadza się do naszego życia, a jednocześnie motyle z brzucha ulatują nie wiadomo dokąd zostawiając nas z szarą rzeczywistością? Można pozbyć się obiektu zauroczenia i szukać nowego, lub… pielęgnować to, co otrzymaliśmy w darze wraz z chmarą kolorowych motyli. Tak samo jest ze wszystkim, co nowe. Wydaje nam się piękne, jedyne, niepowtarzalne i… czujemy, że to właśnie TO! Że to strzał w dziesiątkę. A potem dieta powszednieje (no chyba że widzimy i czujemy jej efekty), ćwiczenia się nudzą, spacery nie są tak ciekawe jak nowy sezon seriali, bo idzie jesień  i nie chce się wychodzić z domu. Żeby coś (dobrego) stało się nawykiem, człowiek potrzebuje sześciu tygodniu regularnych powtórzeń. Niestety, złe nawyki wchłaniamy w siebie o wiele szybciej…

Pokochaj swoje ciało zanim zaczniesz uprawiać sport, lub przejdziesz na dietę. Naprawdę! Zrób to zanim zaczniesz jakąkolwiek pracę nad sobą. Polub siebie, zaakceptuj, spójrz w lustro i powiedz: jesteś ok, akceptuję cię taką, jaką cię widzę. Kocham twoje zalety i mając świadomość wad akceptuję je. Zrobię dla ciebie wszystko co będę mogła. Pójdę ręka w rękę za tobą. Będę ci towarzyszyła, a jeśli się potkniesz, upadniesz, lub będziesz miała ochotę się poddać, postąpię tak, jak powinnam: z wyrozumiałością, miłością, łagodnie, ale bardzo stanowczo. I nie pozwolę ci się poddać, ponieważ cię kocham i zrobię wszystko, żeby ci pomóc, bo przecież źle ci z tymi dolegliwościami, z nad programowymi kilogramami, z tą na siebie samą złością, że znów tyle było planów, które odleciały razem z ostatnim motylem…

Nie zrobimy NIC jeśli nie zrobimy tego z sercem, a dopiero potem głową. Żeby przejść na dietę, musi najpierw wydarzyć się jedna najważniejsza rzecz: „przeklik” w głowie. Jak w maszynie, jeśli jej mechanizm jest zaprogramowany na druk książek , nigdy nie wyprodukuje pluszowego miśka. Musimy przeprogramować swoje nawyki przestać produkować zniechęcenie i brak motywacji, a zacząć nadzieję, uśmiech i determinacje.

Szukajmy znaków, ciekawych ludzi, wsłuchujmy się w to, co mówią między wierszami, czytajmy dobre książki, wybierzmy się do kina na wartościowy film, lub na prostą komedię, ważne, żeby mieć otwarte oczy duszy, bo nigdy nie wiadomo, co i jakiej chwili przekaże nam wszechświat. Bo nigdy nie wiadomo, jakie znaki czekają na nasze otwarte umysły, by pomóc nam w przysłowiowym „przekliku” byśmy mieli szansę wejść na nową ścieżkę życia.

Każde postanowienie zaczyna się w sercu, a kończy na… na przykład pięknym, zdrowym ciele.

Patrycja Cichy Szept