Pytania najczęściej zadawne przez pacjentów

Niecierpliwość podczas terapii
11 kwietnia, 2021
Pytania najczęściej zadawne przez pacjentów cz.2
19 maja, 2021

Jakie są najczęściej zadawane pytania pacjentów? – czyli historia powstania programu 6 kroków wyjścia z alergii

Bożena Kropka

Lubię moją pracę. To fakt, który napędza mnie każdego dnia. Jestem również dla Was i często „po godzinach” odpisuję na pytania, by pomóc jak największej liczbie osób. Zauważyłem jednak, że pytania od Was powtarzają się lub często zastanawiacie się nad zupełnie innymi kwestiami. Dlatego zachęcona zdecydowałam się stworzyć artykuł, w którym możecie przeczytać najczęściej powtarzająca się tematy, które Was nurtują. Jest to niczym mały wywiad z zadawanych przez Was pytań.

Aby jednak omówienie Waszego problemu było wyczerpujące i dało wiedzę potrzebną do podjęcia mądrej decyzji w kwestii leczenia, konieczne jest odbycie konsultacji. Zapraszam Was serdecznie do mojego gabinetu ale zanim to zrobicie przeczytajcie artykuł poniżej.

__

 

Czy temat alergii, gdy opracowywała pani zalecenia programu 6 kroków wyjścia z alergii, był popularny w Polsce?

Temat ten był dość popularny w Stanach Zjednoczonych. Amerykańskie badania upowszechniał w Polsce m.in. prof. Jerzy Socha z Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie. Korzystałam wówczas z wiedzy wielu polskich naukowców. Niesamowicie pomogła mi też praca z pacjentami, których większość miała za sobą konsultacje u profesorów. Napewno pomocne było również to, że miałam wcześniej wykształcenie rolnicze. Byłam świadoma jak produkuje się żywność. Jak wyglądała hodowla zwierząt i uprawa roślin. Mam bardzo solidne wykształcenie przyrodnicze i myślę, że dzięki niemu zrozumiałam dietę rotacyjną i jako pierwsza w Polsce doceniłam jej potencjał.

 

W 2009 roku, kiedy opracowywałam program „6 kroków…” tak naprawdę wiedza żywieniowa dotycząca człowieka była dopiero w powijakach. Natomiast wiedza dotycząca żywienia zwierząt była bardzo rozwinięta. Wiele informacji na temat żywienia człowieka czerpałam z publikacji naukowych dotyczących racjonalnego odżywiania zwierząt. Na przykład układ pokarmowy świni nie różni się od układu pokarmowego człowieka. Dlatego też np. profesor Religa pierwsze swoje badania nad przeszczepami serca, wykonywał na świniach, ponieważ mamy dużo podobieństw.

 

Kiedyś nikomu nie zależało na tym, żeby robić dokładne badania nad wpływem żywienia na zdrowie człowieka. Natomiast w hodowli zwierząt wiedza ta byłam bardzo rozwinięta. Złe żywienie zwierząt doprowadzało do strat finansowych, więc tutaj korporacjom zależało na sponsorowaniu badań naukowych, które analizowały wpływ żywienia na utrzymanie zdrowia zwierząt.

 

Zebrałam więc całą tę wiedzę i przełożyłam na konkretne przepisy. Wbrew pozorom nie było to łatwe. Dzisiaj mamy zatrzęsienie równego rodzaju książek z przepisami diety bez glutenu, mleka, cukru. W 2009 roku żeby opracować jakikolwiek przepis, to była jazda bez trzymanki. Musiałam wyjeżdżać na wczasy makrobiotyczne, wegetariańskie żeby cokolwiek się nauczyć. Parę książek do dyspozycji i własna inwencja.

 

Na szczęście jestem bardzo intuicyjna. Patrzyłam na produkty a mój umysł podpowiadał mi co z tego mogę skomponować. Moment w którym opracowywałam mój program żywieniowy zbiegł się z czasem kiedy miałam małe dzieci ze zdrowotnymi problemami. Było to duże wyzwanie, bo one nie były takie dla mnie pobłażliwe. Potrawa musiała wyglądać i smakować. Było to jak zetknięcie się dwóch światów, dietetyka, który patrzy na potrawę jak na lekarstwo, nie ważne jak smakuje ale jakie korzyści zdrowotne przynosi i moich dzieci, których nie interesowały lecznicze właściwości potrawy, ale czy smakuje. Dodatkowo byłyśmy  wówczas wegetariankami, wiec było o spore wyzwanie.

 

Czego dzisiaj żałuję?

Myślę, że troszkę tego straconego czasu z dziećmi. Z perspektywy czasu, to było dla nas ogromne wyzwanie. Bardzo dużo wszystkie przebywałyśmy w kuchni. Młodsza córka od 5 roku życia pomagała mi kroić warzywa, dla starszej córki przebywanie w kuchni nie było ulubionym zajęciem.

 

W dodatku musze się przyznać, że szukałam zajęć dla moich dzieci, w czasie których mogłam analizować prace naukowe. Chyba szczytem mojego pracoholizmu, było to jak z dziećmi chodziłam na naukę pływania. Siedziałam ubrana na basenie, przegrzana, spocona i wpisywałam do komputera przeanalizowane z prac naukowych informacje. Drugi moim ulubionym miejscem, gdzie pracowałam z dziećmi były Figle Migle w Ustroniu. Oświetlenie nie było tam sprzyjające czytaniu i pisaniu, ale najważniejsze, że mogłam pracować a moje dzieci w tym czasie się nie nudziły. Wówczas moja praca wymagała częstych wyjazdów za granicę. Kiedy pisałam „Pokonaj alergię”, ani na chwile nie rozstawałam się z notatnikiem, ciągle pisałam, aż ktoś na wyjeździe służbowy zapytał mnie, czy ja spisuje wszystkie ich rozmowy (uśmiech) Gdy wytłumaczyła im, że piszę książkę o żywieniu, odetchnęli z ulgą i od razu zaproponowali winko.

 

Z perspektywy czasu wiem, że program „6 kroków wyjścia z alergii” jest genialnym programem. Zależało mi, aby pomagać ludziom. Wiedziałam, że to ma sens. Bardzo mnie to wszystko wciągnęło.

 

Nad czym dzisiaj Pani pracuje?

Dzisiaj gdy wiem już jak leczyć żywieniem, zaczynają mnie pasjonować urządzenia typu biorezonans, które według mnie w przyszłości zastąpią leki. Gdy w 2009 roku opracowywałam program „6 kroków…”, nawet nie wolno było dietetykom używać sformułowania, że żywienie leczy. Dzisiaj to jest fakt, jakkolwiek ktoś by chciał przywłaszczyć siebie leczenie tylko przez farmakologię, która ma podwójne oblicze. Klimat wokół jedzenia się zmienia, choć wciąż jeszcze lekarzowi, który ma 5 minut dla pacjenta, łatwiej przepisać lek, niż wyliczać, co choremu wolno jeść, a czego nie. Ale coraz więcej osób zdaje sobie sprawę, że leki to broń obosieczna, że pomagając na jedno, zaburzają funkcje innych narządów i koło się zamyka.

 

Dzisiaj, w 2021 roku wiemy, że żywienie leczy. Mam wrażenie, że za 5-6 lat leczenie biorezonansem będzie normą.

 

Kontynuacja tej serii w kolejnym tygodniu.